^ Wróć do góry strony

Haźle - śląskie wychodki

Zamiast wymawiać publicznie tę ciągle w Polsce wstydliwą nazwę pewnego przybytku, do którego każdy musi udać się kilka razy dziennie, często używano powiedzenia  „ Poszedł tam, gdzie król piechotą chodzi”, a po śląsku -”Cysorz do haźla piechty chodzi !”

Wiadomo, że dawniej nawet ludzie bardzo majętni, mieszkający w pałacach, o higienę specjalnie nie dbali. W dawnych pałacach często łazienek ani sanitariatów nie było. Podobnie w dworach i dworkach, nie mówiąc o wiejskich chałupach. Chodzono w tak zwane ustronne miejsce. Każdy wiedział, gdzie może je znaleźć. Na wsi mówiono, że idzie za stodołę i już wszyscy wiedzieli, po co. W inwentarzach z XVIII w. przybytki te nazywano: loca secreta, wygoda, ale znajdowały się one przede wszystkim w dworach i oficynach.

W Polsce na przybytek ten używano różne, czasami niezbyt ładne określenia, ale najpopularniejszą stała się  „sławojka” na cześć premiera Felicjana Sławoja - Składkowskiego, który wydał stosowne zarządzenie upowszechniające ten mały obiekt  w  Rzeczpospolitej w okresie międzywojennym, w latach 30-tych XX w. Obecnie różnie nazywa to miejsce: ustęp,  wygódka, wychodek, latryna, ubikacja, wc, kibel, klop, klozet i jeszcze bardziej dobitnie.

Najbardziej popularną nazwą, określającą ten przybytek na Śląsku Opolskim, była nazwa: haziel, hajziel  lub haźlik.  Skąd wywodzi się etymologia tego słowa, trudno ustalić. Najprawdopodobniej   pochodzi z języka niemieckiego: Hösel, das Häuschen, (niem.) – domek;  potocznie klozet.  W okolicach Chróścic używano nazwy plumsklo. We wsi Dolna koło Góry św. Anny – używano  nazwy kadubek.  Kadubek to śląska nazwa na domek dla ptaków.

Kiedy  pojawiły się  na wsi śląskiej haźle, trudno jednoznacznie określić. W rozporządzeniu pruskich władz państwowych z 25.09.1876 r. w art. 3 i 4 czytamy: “Miejsca przeznaczone na gnój i wychodki, nie mogą być zakładane od strony ulicy. Muszą być odległe od studni przynajmniej 10m”.  Na początku XIX w. spotyka się te przybytki na śląskich planach osiedli i pomiarów gruntowych. Być może, pod wpływem  epidemii z połowy  XIX w., w wyniku wydanych zarządzeń odgórnych, wychodki zaczynają się upowszechniać również na wsi. Ich istnienie na przełomie  XIX/XX wieku  jest potwierdzone na fotografiach archiwalnych. Według najstarszych  mieszkańców Śląska Opolskiego, odkąd  sięgają  pamięcią, zawsze był u nich haźlik, najpierw drewniany (zdjęcie powyżej: Stara Jamka, gm. Korfantów),  potem murowany,  potem często już podwójny (zdjecie obok: Szybowice, gm. Prudnik).

Typowa zagroda na Śląsku Opolskim była  zagrodą zamkniętą  w regularnym kształcie  wąskiego i znacznie wydłużonego prostokąta. Wewnątrz  składała się z  podłużnego domu  mieszkalnego, ustawionego  szczytem do drogi, połączonego  z budynkiem gospodarczym pod jednym, wspólnym, dwuspadowym dachem. Naprzeciw niego, równolegle, stał spichlerz  lub później tzw. wycug  albo budynek gospodarczy, a prostopadle do budynku mieszkalnego, zamykając zagrodę od pól, stała stodoła, której wielkość zależała od zamożności gospodarstwa. Naprzeciw części gospodarczej, z reguły na środku podwórka znajdował się gnojownik, a przy nim najczęściej umieszczano haźlik i gołębnik. Związane to było z wykorzystaniem  wspólnych odchodów jako naturalnego obornika pod uprawy.

Konstrukcja  haźla była stosunkowo prosta, najczęściej na rzucie w kształcie niezbyt wydłużonego prostokąta. Drewniany szkielet składał się z czterech nośnych słupków o wym. 8 x 8 cm, 10 x 10 cm, rygli, rzadziej dodatkowych  zastrzałów, szalowanych z zewnątrz  deskami.  W  przedniej ścianie, węższej, znajdowały się zazwyczaj  drewniane drzwi deskowe, zawieszone na zawiasach. Dach jednospadowy, w części wyższej znajdował się nad drzwiami i lekko nad nie zachodził; rzadziej  występował dach dwuspadowy. W  drewnianych haźlach dach kryty był papą, gontami, potem dachówką karpiówką.

Konstrukcja haźli murowanych z cegłyrównież miała rzut prostokąta, z drewnianymi drzwiami deskowymi w przedniej, węższej ścianie. Dach kryty głównie dachówką karpiówką, czasami papą, był jednospadowy (zdjęcie poniżej), dwuspadowy, a przy haźlach wspólnych z gołębnikami najczęściej czterospadowy (zdjęcie poniżej).

Zdęjcia: Michałów (gm. Olszanka) i Dębie (gm. Chrząstowice).

W obu tych konstrukcjach,  wewnątrz znajdowało się, na odpowiedniej wysokości siedzisko z desek z wyciętym, okrągłym otworem, drewniana podłoga oraz szalowanie między siedziskiem, a podłogą.  Zapewne późniejszym pomysłem była okrągła, dopasowana  do wielkości otworu klapa z uchwytem, służąca do zamykania tegoż otworu.  W haźlach  murowanych siedzisko było również  z desek,  podłoga i murek między nią, a siedziskiem, były już murowane.

Przy haźlach dobudowanych do innych budynków (stodół, obór, gołębników) dachy były z reguły jednospadowe, kryte dachówką.

Gołębie, męska domena zainteresowań, traktowana była na Śląsku przez mężczyzn lepiej niż  „ babska” hodowla drobiu. Gołębie miały osobny gołębnik, gdy tymczasem drób ledwie grzędę w chlewie. Przy drewnianych haźlach  drewniane gołębniki z reguły stały osobno.  Przy haźlach murowanych nastała moda,  na wspólne małe budowle łączące dwie funkcje: na dole haziel,  a nad nim, pod  daszkiem gołębnik, albo i wręcz, zwłaszcza  w dużych gospodarstwach chłopskich, przy  ozdobnym gołębniku dobudowywano symetrycznie dwa haźle.  W zagrodach dwurodzinnych budowano początkowo dwa drewniane haźle obok siebie, potem z reguły murowano je z cegieł i kryto dachówką. W okolicach Prudnika, Nysy, występowały najczęściej haźle podwójne; zdarzały się w jednym gospodarstwie z dwoma domami mieszkalnymi nawet dwie pary bliźniaczych haźli. Haźle  były również  przy lub za stodołą, czasami przy ogrodach warzywnych, wówczas z osobnym dołem kloacznym. Haźle najczęściej  budowali cieśle lub stolarze, potem murarze, rzadziej sami gospodarze. Otwór w drzwiach (romb, serduszko, okrągły) nie był robiony dla wentylacji, bo  w nieszczelnej konstrukcji drewnianej było powietrza aż za dużo, ale dla wglądu.

Nikogo nie gorszył widok haźla na środku zagrody wiejskiej („wszystko co ludzkie, nie jest mi obce”), gdzie  istniały  i istnieją coraz rzadziej do tej pory, mimo, że w większości domów wygospodarowano miejsce na wyłożona glazurą łazienkę z  wc, której nie powstydził by się niejeden bogaty mieszczanin. Zdecydowana większość wsi Śląska Opolskiego posiada doprowadzoną sieć wodociągową, a wiele już sieć kanalizacyjną.

Powszechność haźli była normą w czasach przed II wojną światową, ponieważ wielu Ślązaków podkreśla, jakim wielkim zaskoczeniem dla nich była nieznajomość tych budyneczków wśród Rosjan podczas wojny  oraz sposób, w jaki z nich korzystali (stawali po prostu butami  na deskach). Obecnie wiele podwórzowych haźlików ulega likwidacji. Dawne istnieją, zwłaszcza  u starszych mieszkańcy Śląska Opolskiego, którzy korzystają z nich,  zwłaszcza wykonując prace w obejściu i w okresie letnim.

W pozycji  Bauerlichen Wochnen und Wirtschaften um 1800, Landschaftsverband Westfalen 1988, s. 3 widnieje zdjęcie haźlika, przy którym widnieje poniższy tekst: „Ten domek był toaletą na  podwórku.  Jeśli myślisz, że był prymitywny, to musisz wiedzieć, że ten Klo  w 1800 r.  był dla ludzi w tym landzie wielkim luksusem”. Być może haźlik przyszedł na tereny Śląska Opolskiego wraz z kolonizacją fryderycjańską czyli w II połowie XVIII wieku i na pewno w tamtych czasach był przybytkiem luksusowym.


Autor: Elżbieta Wijas-Grocholska, etnograf, pracująca w Muzeum Wsi Opolskiej w Opolu jako kierownik Działu Architektury Ludowej. Zajmuje się badaniem i dokumentowaniem wiejskiej architektury murowanej Śląska Opolskiego.